Znów to same uczucie, jakbym była jakimś przedmiotem pertraktacji. Poza tym fascynowało mnie to, że kobieta nie boi się sprzeciwiać, a robiła to przy tym w taki sposób, że Nevan się na nią nie denerwował, jak na mnie. Tak, chyba mogłam porównać to uczucie do zazdrości, ale nic nie powiedziałam. Czekałam wierząc głęboko, że póki co lepiej się na siłę do ich rozmowy nie wciskać. W końcu nie kwestia zapłaty nawet mnie nie dotyczyła, ale nie chciałam też, żeby oficer wydawał z mojego powodu fortunę. W imię czego? Jak mu się odpłacę? To były niełatwe pytania, a przecież nasuwały się same.
Nie sądziłam, że ich pojawienie się w obozie ma tak silne powiązanie z księciem Azirem, al w zasadzie wydawało mi się to całkiem logiczne. Dlatego też przyjęłam tą wiedzę na spokojnie, zastanawiają się, czy często mają możliwość tańczyć przed królewskim synem. Czy takie występy różniły się od występów przed pijanymi żołnierzami? W ogóle jak to jest, kim trzeba być, aby zostać taką tancerką? Naprawdę wraz z upływającym czasem, coraz bardziej interesowały mnie kobiety jej pokroju. Poza tym może to moja wyobraźnia, ale Freya nie wydawała się już być tak niemiła, jak jeszcze chwile temu.
- Ależ skąd - skłamałam niezbyt sprawnie, kiedy w uchu zadźwięczał mi męski głos. Wcześniej spoglądałam na tancerkę, która szukała czegoś w skrzyni, ale Nevan kupił sobie moją uwagę. Spojrzałam na niego, chcąc zdobyć tą samą pewność, która towarzyszyła mi w tłumie pijanych żołnierzy. Jakoś się tutaj dostaliśmy, a chociaż nie wiem dlaczego i po co dokładnie, to jednak Tealvash chciał coś dla mnie zrobić. Winna mu byłam wdzięczność, ale nade wszystko nie chciałam ho teraz zawieść. Dał mi szansę i bałam się, że za chwilę wiarę, jaką mógł we mnie pokładać, straci bezpowrotnie. Było to ostatnim scenariuszem na jaki chciałam sobie pozwolić.
Nic więcej w tym temacie nie dodałam, bo powróciła do nas tancerka, od razu przechodzą do konkretów. Pieniądze. Ludzie faktycznie nie potrafią bez nich żyć, co jest zabawne biorąc pod uwagę, że ja nie mam ich wcale. Szybko jednak temat zszedł na coś innego. Uniosłam brwi, słysząc, jak ocenia mój wzrost. Może byłam głupia, ale w pierwszej chwili nie wiedziałam po co to robi, aż nie wskazała leżących na skrzyni ubrań, w akompaniamencie jej słów wyjaśnień co do wiązania. Najbardziej byłam jej wdzięczna za to, ze wygoniła Nevana. Sama pewnie zabrzmiałabym ponownie jak podlotek, a ona zrobiła to na tyle szybko, że nie zdążyłam nawet wziąć pod uwagę sytuacji w której mężczyzna miałby tutaj zostać podczas mojego przebierania się.
- No już, już... uwierz mi, wiem doskonale, jak wygląda naga kobieta - pospieszyła mnie ruchem ręki, co chyba bardziej mnie speszyło, ale mimo to dosięgnęłam dłonią do zapięcia prostej szaty, która po zsunięciu z ramion opadła na samą ziemię. Kobieta przez moment wodziła wzrokiem, ale nic nie powiedziała. Dopiero po chwili wzięła przygotowany przez siebie strój i stanęła z nim przede mną. faktycznie zapięcie było skomplikowane, wszystko sama wiązała, a ja uznałam, że jest on tak misternie wykonany, że jeśli coś zniszczę, to sama sobie tego nie wybaczę.
- Jak się czujesz? - zapytała, kiedy byłam już gotowa, stawiając mnie przodem do lustra. Widząc swoje odbicie, poczułam jak się czerwienię, a przy tym dotarło do mnie, że wcale nie wyglądam pokracznie, jak się tego wcześniej spodziewałam. Mimo to było w tym coś niepoprawnego. Wyeksponowany biust, silnie podkreślona figura, rozcięcia z boku. Strój ten jedynie barwą przypominał świątynną szatę. Zaschło mi w ustach.
- Niepoprawnie - powiedziałam cicho, dając upust jedynemu opisowi, jaki wydawał mi się sensowny. Chyba ją rozśmieszyłam, bo pokiwała głową na boki teatralnie.
- To tego nie pokazuj! Podstawa, to pewność siebie, ale to pewnie i tak przyjdzie z czasem - odeszła ode mnie, aż do "wyjścia" z wydzielonego pomieszczenia. Kiedy dotarło do mnie po co tam idzie, znów zrobiło się niezręcznie. Nie wiedziałam ostatecznie, co ze sobą zrobić. Stałam po prostu w miejscu, przodem do wejścia, starając się nie wyglądać, jakbym stała tam za karę. Nie sądziłam, że kwestia nauki tańca wiąże się też z przebieraniem w podobne stroje. Dla mnie gorset był już skomplikowany, ale ubrana po męsku czułam się... nie wiem sama. Pewniej? Teraz, mimo, że materiału nie było mało, to czułam się nieco bardziej odsłonięta, niż zwykle. Może też przez to, że w szacie świątynnej spędziłam całe życie. - Zapraszamy, wszystko, czego nie wypada oglądać, już zasłonięte - mruknęła do Tealvasha, wpuszczając go ponownie do środka. Zatrzymała się koło niego i splotła ręce pod biustem, a ja porównałam to do jakiegoś przesłuchania, chociaż póki co żadne o nic mnie nie pytało.
- Masz szczęście oficerze, bo gdyby było z nią coś nie tak, najpewniej już teraz nasze zalążki umowy zostałyby zerwane - oznajmiła, a ja zauważyłam, że całkiem szybko przestała mnie traktować, jak kogoś znacznie ważniejszego. Podobnie było z Tealvashem, jej swoboda stała się niemalże namacalna w chwili, w której zrozumiała, że czegoś od niej potrzebujemy.
Przeszła kawałek, przyglądając mi się bacznie. W końcu przystanęła i pomachała przecząco głową, a ten gest miał w sobie coś... jakby jakąś cichą naganę.
- Esjo... nie stoisz tutaj za karę, prawda? Jeśli nie chcesz tutaj być, ja nie zmuszam...
- Chcę tutaj być - powiedziałam szybko, nawet nie dając jej szansy na to, aby pomyślała, że jestem zdenerwowana.
- Rozumiem - przyznała i ponownie spojrzała na Tealvasha, a ja w odbiciu lustra widziałam, że na jej twarzy czai się dziwny uśmieszek. Nie rozumiałam skąd taki wyraz, jakby drapieżny, ale nie niebezpieczny. Mi samej serce na ten widok mocno zabiło. - Wyjaśnijmy sobie najważniejszą rzecz, oficerze. Mam ją nauczyć tańczyć, czy mam uczyć hipnotyzować gestami? To dwie różne sprawy, a jedna jest znacznie trudniejsza od drugiej, szczególnie w przypadku... wybacz mi śmiałość najświętsza... kapłanki - na sekundkę spojrzała na mnie, ale tak, to nie odrywała wzroku od mężczyzny.
Mnie samą zastanawiała ta kwestia i czułam, że zapytała o to, o co ja do końca nie potrafiłam. Chciałam w końcu tańczyć, ale czułam, że coś jest na rzeczy, poza tym pamiętałam słowa mężczyzny, odnośnie tego, czego mi trzeba. Tyle informacji w tak krótkim czasie, w dodatku wszystkie tak elektryzująco nowe.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz